Rozwój boli, ale tylko on prowadzi do mistrzostwa…
Prawda jest jednak taka: żeby się rozwijać, musisz poczuć się niewygodnie – Sandro Forte, FCII, FPFS, FPSA, CSP.
Wielu ludzi unika zmian, bo wiążą się one z dyskomfortem i stratą. To naturalne – każda zmiana wymaga pożegnania się ze starym, nawet jeśli jest to tylko strefa komfortu.
Dla mnie, agenta ubezpieczeniowego, te 3 zasady są fundamentalne:
1. Straciłam nawyki: Porzuciłam proste, „szybkie” polisy na rzecz dogłębnej, holistycznej analizy potrzeb klienta. To niewygodne, bo wymaga więcej czasu i edukacji, ale to jedyna droga do budowania trwałego zaufania.
2. Odrzuciłam proste „sprzedawanie”: Zamiast czekać na klienta, wchodzę w rolę edukatora i doradcy. Czuję się swobodnie w rozmowie o najtrudniejszych scenariuszach życiowych – a to wymaga wrażliwości i ciągłego rozwoju kompetencji.
3. Inwestuję w siebie (i czuję ból kosztów): Członkostwo MDRT, szkolenie Connected Success i WICCI – Women’s Indian Chamber of Commerce and Industry zdobywanie międzynarodowych certyfikatów kosztują. To finansowy i czasowy dyskomfort, ale to właśnie ten „ból” podnosi moją wartość i pozwala mi oferować usługi na światowym poziomie.
Rozwój w mojej branży to ciągłe wychodzenie poza „minimum”. Ból, który odczuwam podczas każdej nowej nauki czy zmiany strategii, jest ceną za to, by moi klienci mieli najlepszą ochronę.
Jaka jest największa „strata”, którą musieliście zaakceptować na drodze do rozwoju zawodowego?
#rozwój #zmiana #ubezpieczenia #MDRT #KobietaMDRT